Przed 40-stką..

Obiecałem sobie, że rozpocznę tego bloga jeszcze przed 40-stką,
więc pisząc dziś dotrzymuję słowa.

Niedawno wróciłem z Zakopanego.
A tak, również pisząc w Zakopanem, w 2005 r., 12 lat temu, zakończyłem moją, bardzo specyficzną, książkę (pt. „Podręcznik pseudointelektualisty”,
kiedyś wydana, teraz dostępna za free, do ściągnięcia pod linkiem w pdf..)

Oto jej okładka, narysowana
przez Darka Rygla wg mojej wizjii 🙂

A oto właśnie i jej zakończenie..:

„Я не знал, что есть на свете такая боль, и скрючился от
муки, густая, красная буква „ю” распласталась у меня в
глазах и задрожала. И с тех пор я не приходил в сознание, и
никогда не приду.”
(Wieniedikt Jerofiejew, Moskwa- Pietuszki)

„Ja, który mknąłem przez wszystkie wagony w pogoni za rozwiązaniem zagadki…! Szkoda, że zapomniałem o czym ona była, ale pamiętam, że to było coś ważnego…Zresztą nieważne, potem sobie przypomnę… O wiele ważniejsze jest to, że kobieta płacze”
(Wieniedikt Jerofiejew, Moskwa- Pietuszki)

„Objawiam ci tu, mój synu, rzeczy, które mogą ci się przydać, po znakach niezawodnych poznałem bowiem, że przeznaczonym jesteś do łoża Salamandry.
– Niestety! Panie! – zawołałem – ten los mnie przeraża (…)”
(Anatol France, „Gospoda pod królową Gęsią – Nóżką”)

Witold Gombrowicz w Dzienniku 1967 – 1969 pisze:
„dla mnie wszystkie dążenia człowieka do wydobycia się z siebie, czy to będzie czysta estetyka, czysty strukturalizm, czy religia, marksizm – jest naiwnością skazaną na fiasko. To rodzaj męczeńskiego mistycyzmu. I temu dążeniu do odczłowieczenia (które zresztą sam podejmuję) musi koniecznie towarzyszyć dążenie do uczłowieczenia, w przeciwnym razie rzeczywistość rozpada się jak domek z kart i grozi utonięcie w werbalizmie nierzeczywistości. (…) Wasze konstrukcje, te wasze gmachy, pozostaną puste, póki w nich ktoś nie zamieszka.”

„Szukamy innego stanu dlatego, że nie rozumiemy użytku naszego; wychodzimy poza siebie, ponieważ nie wiemy, jak się zażyć”

„Próżno wszelako wspinać się na szczudła; i na szczudłach trzeba nam chodzić swoimi nogami”,

Michał z Wieży.

Seneka bronił się w „O życiu szczęśliwym” przed zarzutami rozdźwięku:
„Mówię o cnocie, nie o sobie. Kiedy potępiam wady, to przede wszystkim własne. Gdy zdołam, będę żył jak należy”.

„Żyję dla grzechu, przeżywam swe zgony,/ Życie mrze we mnie, a wina ma żywa./ Dobro me z nieba, zło ze mnie wypływa,/ Z woli mej, której władztwa-m pozbawiony.

(Michał Anioł, Poezje, przeł. Leopold Staff)

Tu zakończyłem z mocnym postanowieniem poprawy. Klucz wyrzuciłem.
Wytrych wrzuciłem głęboko.

Zakopane, sierpień 2005 roku.
Marat Dakunin

Co wspominam, Rzeszów, sierpień 2017 roku.