Bajka o Jaskółce i Lwie

W poprzednim wpisie grafiki z Lwami..(i nie tylko..),
a tutaj zadumałem się nad nadesłaną przez serdeczną mi
artystkę Barbarę Rzepa-Leichsenring – bajką..

Ilustracja do filozofii dla dzieci, zamieszczona na stronie https://www.teachingchildrenphilosophy.org/BookModule/TheLionAndTheLittleRedBird

Oto i ona, ta bajka:

Lew i jaskółka

Jestem lew. Duży lew.

Krzyczeć na was umiem też.

Siedzę w wieży, kto mi nie uwierzy

Może przyjść w pokorze,

Może mu pomoże.

Jaskółka przelatywała bokiem omijając wieżę z której dochodziły pomrukiwania złotego lwa. Ktoś go zamknął w wieży. Nie wiadomo dlaczego i po co.
Np. wiadomo, dlaczego  św. Barbarę zamknął w wieży zły ojciec –poganin. Chciała wyjść z a mąż za chrześcijanina.  Ale kto zamknął lwa?

Wieża świeciła jak latarnia morska, bo lwia grzywa była utkana z mikroskopijnych paciorków złota.  …… taki „Złotuszek – lewek –samojeden”. Czemu go tak los do tej wieży posłał. Za karę, czy za karme, czy na wzór,
czy na przestrogę?

Następnym razem, gdy trasa przebiegała opodal wieży, jaskółka zboczyła z trasy i przysiadła na parapecie małego okna. Z drugiej strony wieży od strony wschodniej był taras zadaszony a w nim w fotelu bujał się lew. Oczy miał zamknięte, bo układał w głowie jakieś teksty, jakieś posłania do mniej i bardziej uczonych tego świata.

Lew nie zauważył posłanki wiatru północnego – jaskółki ostroskrzydłej.
Ki-wit , ki-wit, – lewku otwórz oczy i porozmawiaj ze mną!

– Cóż ty ptaszku, marna istoto , możesz mi pomóc? Medytuję o problemach świata  a wywiadów udzielam sporadycznie.

-Nie mam pieniędzy ani kadzidła .! Mam tylko wieści ze świata- pisnęła jaskółka .

– Mam wieści pod dostatkiem a ufam tylko sprawdzonym źródłom.

– Nie jestem tu przypadkiem, panie lwie. W górze  prosili mnie  żebym cię odwiedziła. A fruwam teraz nisko, bo zanosi się na deszcz.

– A to ciekawe! …kto cię przysłał?

– Uskrzydlony lew i złocisty feniks, kuzyn żar-pticy…

– Postudiuj św. Marka, ptaszku. Poza tym jedna jaskółka wiosny nie robi.

– Oj tam , nie robi!!!Zacznij od jednej! Popytaj , dlaczego mnie w twoją strone przygnało?

– Wiem! – Lew otworzył mądrą księgę i przeczytał. – ..bo jest coś szczególnego w powietrzu , co obydwoje czują. Nie wiadomo skąd przychodzi i dlaczego. Ale jest pewne , że to cos szczególnego działa na ich szósty ty  a może i trzynasty zmysł.

– No dobrze,  ..i nie chcesz wiedzieć , co to jest? Co działa na lwa tak samo jak na jaskółkę????

– Ja wiem dobrze to,…. czego ty nie wiesz … i odwrotnie.

– To ja się dowiem, nie ma sprawy! Ale , gdy siedzisz w tej wieży, nie czujesz , jak kwiaty pachną i jak się zieleni tam, gdzie wiosna.

……………………………………………………………………………

Lew  popatrzył trzeźwiej na małe stworzenie  a tak głośne i natarczywe, że zaduma i duma wyparowały natychmiast z jego królewskiego oblicza. Po namyśle powiedział poważnie , jakby mówił do całego parlamentu królowej angielskiej.

Bóg zasiał życie i puścił w ruch koło rozpłodu po to , by każdy nowo urodzony był oczekiwany i dostał dach nad głową . Nie tak jak to się teraz dzieje! Rodzą dzieci w bezdomność i samotność a co jeszcze gorsze –  jako ofiarę dla złego;

– Kto to powiedział? Spytała jaskółka lwa. Przecież  ptaki to wiedzą. Karmią swoje małe i uczą je , jaka fruwać Ssaki również dbają o swoje małe.

– Nie wszystkie ssaki. Człowiek nie zawsze myśli o opiece nad dziećmi. Używa seksu dla przyjemności a potem wrzuca  dzieci niechciane w paszczę molocha.

– O mój boże, mój Boże , masz rację. Ta ludzka hybryda tak została ogłupiona, że idzie za instynktem  i przyjemnością i nie myśli odpowiedzialnie. A ze zwierzętami co robią????!!!!!!  Zabijają i zjadają! W dodatku hodują na zabicie!

– Widzisz, ptaszyno najdroższa, doceniam twoje zamiary rozweselenia mnie, ale muszę się przez ten problem  sam przegryźć.

Samemu, lewku, będzie Ci trudno. Zubożejesz, wyschniesz na wiór, poczerniejesz i przestaniesz świecić z tej wieży!

– Ale któż jest ode mnie mądrzejszy, droga moja posłanniczko?

– Drogi mistrzu, jak to kto? Suma wszystkich mądrości jest mądrzejsza. Dlatego potrzeba Ci posłańców, żeby tam szukali, gdzie sporo wiedzy. Martwi mnie jednak to, że wiedza czyni głupio „ samo-jednym”.

Dobrze, już dobrze, znajdę sposób, żeby się nie samolubić . Nawet pozwolę ci gniazdo w mojej grzywie uwić. Ale tylko na trochę, dopóki nie wyjdę z wieży. Potem będę dynamiczny i byłoby ci niewygodnie wysiadywać młode w takich warunkach.

– Zaskoczyłeś mnie. Dziękuję Ci , Złotogrzywy. Znałam kiedyś świerszcza, którego zaprosił na gościnę niedźwiedź z Lasu Północnego. Świerszcz siedział mu za uchem . Opowiadał, opowiadał a miś wędrował i wędrował.

– No dobrze. Ja również mogę coś znaleźć , za co cię polubię. Samotność już mi nieco doskwiera i mam wrażenie, że cos wymyka mi się z ramion. Chyba całe pół świata.

Koniec

Ilustracja aut. (c) Marianne Dubuc ze strony https://www.brainpickings.org/2014/05/07/the-lion-and-the-bird-marianne-dubuc/

A nad czym się zadumałem?
A nad tym, między innymi, jak bardzo samolubny jestem
i jak wysoko nosa zadzieram..Ale także nad tym, jak bardzo
w pogoni za wielkim umykają mi znaki tkane drobnym ściegiem
światłocienia. I nad innymi jeszcze sprawami. A może ważne jest –
a może lepiej napisać by trzeba było: nad Innymi jeszcze?

Pewnie i o tym w niedalkiej przyszłości napiszę..

M

5 przemyśleń nt. „Bajka o Jaskółce i Lwie”

  1. No dobrze, bajka mnie do czegoś zainspirowała: jutro napiszę o BYTACH POLARNYCH.
    A gdybym zapomniał, to proszę mi przypomnieć, bo to ważne i wielu może z wiedzy na ten temat odnieść pożytek.
    Ważne jednak by wiedza ta była poważna, niezmiksowana z setkami nieprawd i niepowykrzywiana bzdurami i myśleniem życzeniowym; a dodatkowo zweryfikowana przez własne doświadczenie, tylko wtedy może ona przydać komuś mądrości. I tak postaram się to napisać : )
    Ale mądrości to już każdy Czytelnik będzie musiał użyczyć swojej lekturze by z niej odnieść pożytek.
    A tak poza tym:
    Ten, kto ma możliwość zobaczenia siebie, jakim naprawdę jest, jest szczęśliwszy niżby widział anioły.
    /Izaak Syryjczyk/

  2. Czyzby M. Drobna Skala nie obawial sie niskich lotow w sobie… Eh, to moze byc pasjonujace, zobaczyc np.emocje wielkiego lwa ‚wyszywane’ mereżką.

    1. Hanka:

      🙂
      Niskie latanie absolutnie nie jest mi obce. Ba, jestem nawet bardzo złym człowiekiem. Pociesza mnie trochę przysłowie chasydzkie: „Wolę tego, kto wie, że jest zły od tego, który wie, że jest dobry”. Jako pochwały zła tego absolutnie nie rozumiem, raczej jako rozumienie słabości i wstręt do hipokryzji. To jest mi bliskie..

      To, że pozwoliłem sobie tyle napisać o sobie usprawiedliwiam:
      a) samymi poczatkami tego bloga
      b) tym, że w rzeczy samej 8.8 miałem urodziny.

      Dziękuję za drugi już komentarz, nawiążę do niego w nowym wpisie 🙂

      Marat / Mat

  3. Istnieje problem ego.
    Istnieje problem utożsamiania.
    Istnieje problem, choć tępiony, to warto pamiętać, że ciągle obecny,to podskórnie, to może i podświadomościowo nawet, chęci błyszczenia. Przypodobania się. Czy nawet częściej: problem tego, jak się jest widzianym, postrzeganym przez innych.
    Generalnie chcemy być lubiani, uważani za rozsądnych, niegłupich, przezornych. Lubimy być popularni. Nie przepadam za zrażaniem ludzi wygłaszaniem dziwnych lub też niepodobających się wielu opinii. Nie przepadam za pisaniem, że ktoś nie ma racji, że pisze bzdury, że szerzy błędne czy wręcz szkodliwe informacje. Chcę być lubiany. Chcę być uważany za poważnego i mądrego.
    Najlepiej, swoją drogą, pasuje do tego figura inteligentnego ironisty..
    Taką figurę trzeba jednak porzucić. Prześmiewanie trzeba porzucić. Utożsamianie trzeba porzucić. Chęć niezrażania innych trzeba porzucić, ilekroć w grę wchodzi Prawda, ilekroć dopomina się o to Wyższa konieczność. Nie należy tego rozumieć jednak jako uświęcanie środków. Nie należy być niemiłym, nie należy krytykować, nie przedstawiając nic konstruktywnego w zamian.
    Słusznie Kant pisał: Człowieka należy zawsze i wszędzie traktować jako Cel – nigdy jako środek do jakiegokolwiek celu.
    Mam problem z tym, że chciałbym być i skuteczny, i zawsze wierny temu, co wybrałem, ale także i lubiany, i popularny i przez wszystkich postrzegany jako człowiek poważny. Tego czasami nie da się pogodzić. Trzeba wybierać, trzeba rezygnować.
    Chcę być wierny temu, co wybrałem. Utożsamianie się, tam gdzie temu przeszkadza, trzeba eliminować. Trzeba pamiętać jednak także o skuteczności. Trzeba pamiętać o pragmatyzmie, trzeba być teologiem, mieć owarty umysł na Nieznane, ale także być teleologiem /telos – cel/, prakseologiem /praxis – praktyka/.
    Trzeba wypracować dobrą metodę. Trzeba jednak być grzecznym. Być przekonywującym, stanowczym, ale nigdy chamskim.
    Trzeba też uważać z koloryzowaniem, trzeba uważać na tendencje do wyolbrzymiania, do rozciągania wniosków, trzeba dbać o precyzję. Tu leży egoizm, widzę to doskonale. Mam tendencje do ekstrapolacji, mam tendencje do pomijania trudnych konkretów, które mogłyby wielu zrazić. Muszę nad tym wszystkim pracować.

  4. No i nakłamałem. Wyżej zapowiedziałem, że napiszę o bytach polarnych, a nie napisałem.
    Nieładnie.
    Nienapisałem m.in. dlatego, że do zagajania tematu na FB wtrąciła się Mariola K. – znajoma, którą nie tak dawno nawet odwiedziłem w tzw. „realu” (naprawiała mi „aurę” między innymi hihi…) – bardzo fajna i mądra..ale chciała przeforsować a priori to, że to, o czym ja chciałem napisać – to na tym się nie znam – a Ona się zna. Nie przekonała mnie zbytnio. Dałem Jej argumenty, merytoryczne, dlaczego uważam, że wiem o czym mam pisać – a to – co ona pisała – w ogóle argumentami nie było. Został mi mały niesmak po tym. Ale zbiorę się – i napiszę..
    Trochę trudno się jednak pisze – o bytach polarnych – gdy żyje się już kolejny rok w celibacie ;—)))

Dodaj komentarz