Szermierka Ducha

Nie wszystko wygląda różowo.

Znajoma pisarka powiedziała kiedyś:
– Nikt z nas nie może być do końca szczęśliwy,
biorąc pod uwagę to, co dzieje się na świecie.

To prawda. Ale co z tym robimy?
Przeważnie – nie biorąc pod uwagę przypadków patologicznych
– myślimy, że sami nic nie poradzimy, świata nie zmienimy.
A co ja z tym robiłem? Było jeszcze gorzej.
Swoją „niemożliwość bycia do końca szczęśliwym”
zamieniałem w argument na to, by robić jeszcze mniej.
Zaniedbując nawet siebie.
Śmierć, śmierć duchowa: jest dobrodziejstwem – ale tylko
gdy dane nam będzie się urodzić ponownie.


Gdy narodziliśmy się ponownie – Śmierć, ta, której trzeba się
prawdziwie obawiać – już nam nie grozi!

fot. Marat Dakunin


Ale wciąż nie mamy gwarancji, że robimy wszystko, by i Innych
od prawdziwej śmierci zachować. Więcej nawet: mamy gwarancje,
że jeśli nic nie zrobimy – stracimy i samych siebie!
Do zwycięstwa zła nie trzeba nic więcej niźli tego, by
„dobrzy ludzie” nic nie zrobili.
Niech wiatr zabiera nas w podróż zawsze zgodnie
z naszą Prawdziwą wolą i do miejsca, które
jest nam drogie, które wybraliśmy już dawno!
Tymczasem, tak często, niemal codziennie, zdarza się nam
dryfować bez celu!

 

{Ew Jana, 3:2-8)

"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego. Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?» Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha»."

[Ew Mateusza 16:14]
 "Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z Mego powodu, znajdzie je."

Dookoła nas toczy się walka.
W nas toczy sie walka.

Carlos Castaneda napisał kiedyś (parafrazuję):

- Drapieżnik, który na nas poluje, który nami się żywi, to diabelska wręcz, przewrotna, barokowa inteligencja. Abyśmy jeszcze łatwiej wpadali
w jego sidła, DAŁ NAM SWÓJ UMYSŁ..

Czy Ty mnie słyszysz?
Czy rozumiesz???

Drapieżnik dał nam swój umysł!

Walka to walka. Nie my jesteśmy agresorem.
Ba, nawet nie jesteśmy konsumentem..
Ważne jest: jak się walczy. A także jak się zwycięża.

Bronią Światła jest broń biała. Szermierka – to szlachetna sztuka.

Więc – lance, szpady, miecze — w pogotowiu! Dłoń na rękojeści!

 

Drapieżnik nie przestaje obserwować..

Drapieżnik, który dał nam swój umysł!

Nawet w głowie małego lewka może czaić się demon!

 

(c) fotografie Marat Dakunin (wszystkie zawierają kształty widoczne na niebie
w ostatnim czasie, nie zmodyfikowane w jakikolwiek sposób komputerowo; 
edycja fotografii obejmowała głównie konstrasty, szczegóły, rozmycia)

31 przemyśleń nt. „Szermierka Ducha”

  1. Wybralam sie z przyjacielem nad morze. On tez uwaza, ze ‚nieznajome’ moze nas wprawic w oslupienie, zadziwic bardziej niz uszczesliwic… Uwazam, ze po to wszystko, objawia sie nowe.Nie ma strachu…

    Rodzimy sie ponownie, by zrozumiec uzurpatorskie poczynania obcych glosow w swojej glowie. I oddzielic je od ciszy swojego serca…Co nie znaczy, ze nie jest im po drodze.

  2. Nieznajome, to Nieznajome. Nie należy się go obawiać, należy je poznać. Nie ma rzeczy, których należy się bać, należy je zrozumieć.
    Siebie też należy poznać, wtedy okazac się może, że nieznajome to znajome, a znajome nieznajome..

      1. Ha!

        Zbyt wiele razy użyłem słowa należy. Wyszedłem na buca.
        Nic to nie znaczy. Zamiast „należeć” raczej warto chcieć.

        ..
        W zeszłym roku miałem kilka powodów,by się naprawdę obawiać.
        Zapytałem się Arka. Odpisał: – Obawiać się nie należy.
        Zrobić coś pożytecznego, na wszelki wypadek, należy..

        Miłego morza! Jeśli to polskie morze to obawiam się o Waszą pogodę..

          1. Woda,woda wszedzie…Mokry zawrot glowy…A moze to te chmury na niebie. Mnie ostatnio objawil sie smok…Oko mial z ksiezyca…I zawisl tak w drodze na pld.zachod. Ty mozesz wiedziec, co to znaczy…bo ja nie jestem obiektywna.

      1. @hanna a
        —————

        „Mnie ostatnio objawil sie smok…Oko mial z ksiezyca…I zawisl tak w drodze na pld.zachod. Ty mozesz wiedziec, co to znaczy…bo ja nie jestem obiektywna.”

        Proszę..wydaje się, że napisałaś ten komentarz, zanim wieczorem dodałem wczorajszy wpis
        „Węże i Smoki” – a przeczytałem ten Twój komentarz dopiero teraz 🙂
        To, delikatna, ale jednak, synchroniczność..Nie takie się zdarzały. Ale fajnie.

        Wiem bardzo mało, szczególnie co do jednoznacznych znaczeń.
        Trochę więcej wiem o wieloznacznościach 🙂

        M

  3. hanna a

    „NIC to pozadany stan”

    Niekiedy. Sokrates tak twierdził, że jeśliby nawet po śmierci nic nie było,
    to dlaczego się jej bać, skoro trudno sobie w zasadzie wyobrazić przyjemniejszy
    stan niż takie nieistnienie – czyż bowiem budząc się po nocy, w której brak było
    nawet najmniejszego niepokoju czy marzeń sennych/snów – tak bardzo chcielibyśmy
    znów w ten stan wpaść – de facto pewnego nieistnienia naszej „swiadomości”.
    A jednak..to małe słówko „budząc się po” – wprowadza różnicę.

    Mi się wydaje, że nie chcę, nie pożądam NIEBYTU, bałem się kiedyś, że przypadkiem
    mogę go WYBRAĆ – a jest tak, że dostaje się to, czego się chciało..
    Jestem przyjacielem wszystkiego co istnieje i te imiona Boga wybieram,

  4. @stah

    Ha! Z tego co wiem, to na pewno Einstein nie zawsze kładł przypis tam, gdzie
    naściągał od innych. No i..Einsteina-deSittera można desitterować. Ale to kosmologia.
    C oczywiście dotyczy cząstek obdarzonych niezerową masą, tak?
    Ale mimo wszystko..
    Bez eteru wszyscy fizycy się dalej jakoś dobrze obywają..
    Czy ten eter tworzy pomost między PODMIOTEM a PRZEDMIOTEM (poznania)
    i niejako znosi OPOZYCJĘ? 🙂

    pozdrawiam!

    1. @stah

      A czarna materia to jest ten „nieistniejący eter” – a eter to ten istniejący eter? 🙂

      (..) Because C-constant/max/speed of light/ – One could say that the current situation somehow calls for such a change of paradigm. Theoretical astrophysics virtually stopped in the early 1970s when theorists, disregarding the approach initiated by S. Chandrasekhar in 1941 [1], abandoned any attempt to build a self‐consistent model of galaxies and their spiral structure, whenever they possess one, in favour of numerical computer simulations on which high hopes were deposited and which have strictly produced nothing in half a century. The improvement of observational data on the velocity curves of rotation of gas in galaxies, and the discovery of gravitational arcs, soon attributed to gravitational lens effects and incompatible with the amount of matter in galaxies and clusters of galaxies from photometric observations, gave birth to a deus ex machina: the dark matter.(…)

        1. Jakie to dziwne.
          Drugą połowę dzisiejszego dnia spędziłem i spędzam myślac o swoich nieumiejętności i tęsknocie.
          Nawet doszedłem a właściwie wpadłem w to, że same nieumiejętności się na mnie składają. W tej chwili nie wiem co jest na tyle proste, że dam radę to rzetelnie pociągnąć.
          Coś się jakby kończy i nie przychodzi jasność co się zaczyna

          1. Skasowałem już 2 wpis tutaj pod rząd. Pisząc wydawał mi się wartościowy.
            W świetle dnia – się go wstydziłem.
            Nie mogę sobie teraz pozwolić na melancholię.

  5. Nie mogę sobie teraz pozwolić na melancholię;
    tak jakby ona sie słuchała..- melacholię najlepiej ćwiczy się okładając ją rózgą radości i biczem przywiązania, spełniania wokół Uśmiechów;
    ale – czuję się taki – w tych chwilach – niepowiązany;
    aż to jest krępujące
    zamiast jasnym snopkiem słomianym jestem teraz spalony słomianym zapałem

    1. ‚Czuje sie niepowiazany…’A coz to za stan, zapytam niesmialo nieco…
      I nie masz za co przepraszac, slowa sa po to, by je przekreslac…Gdy kiedys sie je pisalo na papierze bylo to bardzo dramatyczne. Wokol takiego piszacego spadaly zwiniete, zmiete, podarte kartki…Lub kreslilo sie cale zeszyty…Ja tak np.robilam… Kiedy dostateczna ilosc sie ‚napsulo’,wtedy objawialy sie te wlasciwe slowa…Ze mozna bylo siebie samego za nie pokochac. Teraz…za szybko…za latwo…Nie ma czasu,by miec pewnosc lub poczucie tego, co sie wokol nas dzieje…Np.

Dodaj komentarz