Jak przepraszać ? (P;1-2)

Pamiętnik; 1

Czytam to czego Ktoś domaga się od siebie i wzdycham..

Trudna sprawa.

Bo przecież!
Nawet intuicja – nawet ona, przynajmniej ta najwartościowsza – nie spada z Nieba, pojawia się zwykle w nagrodę po wcześniejszych świadomych staraniach.

Intuicja,  przeczucie – „Po prostu wiem, skąd i dokąd” – mówi tropiciel. Lecz wcześniej lata doskonalil swoje wyczucie i przewędrował z napiętymi zmysłami puszczę. Teraz „po prostu wie..”, ale jakie to trudne dla kogoś z miasta..

Fotografie, choćby.

minutowa zabawa dzisiejszą górską fotografią

Nigdy w trudzie nie uczyłem się pstrykać..Kicze mogę produkować w rytmie techno.. i mam i do nich sympatię czystej zabawy.

Trud? Wysiłek?

Łatwość niezrównana!

Lecz uporządkować zbiór, pliki; zadbać by były widoczne, by kogoś lepiej cieszyły nie jest już rzeczą zupełnie bez wysiłku.. Wyznaję z krzyżem na sercu, że ciągle przekładam zorganizowanie lepszej, dedykowanej temu przestrzeni.. nawet tylko internetowej.

Ale są rzeczy ważniejsze niż zdjęcia chmurek.
Ważniejsze niż sztuka.
Bardziej podstawowe.
Bardziej mówiące o tym,  KIM naprawdę  – kim rzeczywiście jesteśmy.

Na przykład: PRZEPROSINY.

..

Słyszałem, że niektórzy ludzie mają wielki problem z przyznaniem się do błędu, ze szczerymi przeprosinami czy nawet z jakimikolwiek. Ale mnie to nie dotyczy..
Ba, nawet lubię szczycić się sam przed sobą,  że znam swoje wady, umiem je uznać, potrafię mieć się z humorem i swadą za gorszego, przeprosić.

Niepokoi mnie to.

To – uznanie błędu, ustąpienie drugiemu, przychodzi mi zbyt łatwo. Niby świadome, ale wysiłku nie ma, ba, nawet jest łatwość..

Niepokoi mnie to, czy aby tutaj gdzieś nie kryje się skomplikowane, wielopiętrowe samooszustwo..

Nie, nie odczytajcie tego jako masochizm, samobiczowanie. Nie, to nie to..nie lubię bólu, naprawdę nie przepadam za umartwianiem się, wynajdowaniem sobie kar..
To nie to, zapewniam.
Nie samobiczowanie w tym jest, raczej wyrachowanie, kogoś nieziemsko sprytnego, kogoś, kto czasem obejmuje nade mną władzę. To ktoś kto perfidnie dba o swój interes.. Ale czy o mój?

Człowiek,  w stanie naturalnym nie ma jednego „Ja”, ma JA różnych mnogość.. Wielorakie osobowości, czasem te perfidne chcą oszukać tą poczciwą..

Ta jest jedyną.

Ciekawe to, przypomina słynny passus powieściowy:

Każda szczęśliwa rodzina jest do siebie w tym podobna, lecz każda nieszczęśliwa jest nieszczęśliwa na swój własny sposób..

* A jednak, z drugiej strony, ludzie etyczni i empatyczni mają bogate życie uczuciowe, zaś upośledzenie pod tym względem psychopatów sprawia, że np. seryjni mordercy są do siebie tak podobni – w metodach, ideach fix, modus operandi, rożniąc się mniej więcej tyle między sobą, co drzewa w parku (jak zauważa wytrawna badaczka tematu Laura Knight – Jadczyk).

Oszukujemy się i kłębimy w środku, niekiedy jak chmura gradowa!

Ale kto w końcu jest oszukany najbardziej?  Kto traci w Sprawiedliwym obrachunku?
To JA Prawdziwe, to ono traci, jestem o tym przekonany. Może się wręcz, wśród tych innych „Nas”, to nasze zapalone kiedyś bożą iskierką duszy Ja zatracić..
Mogą nas te mnogie JA zgubić.

Możemy się zgubić. 

Lecz co z tym począć? Jaka rada? Czy te pętle zataczane są przez egocentryzmy?; są bez wyjścia? Bez ujścia z labiryntu?
Właśnie – bo egoizm, egocentryzm może być dobry, służyć dobrej sprawie; działa w naszym interesie..Ale gdy w człowieku zataczają swoje własne kręgi,  swoje poletka interesów mnogie „Ja”, to wzajemnie się zwalczają, energię się znoszą, człowiek jako całość chodzi w kieracie, dryfuje bez celu, gubi..

Cóż począć?
A ten tekst, to co piszę w tej chwili, to o czym piszę, czym jest naprawdę? Czy jest dla mnie czy przeciwko mnie, czy dla tego Kogoś kogo naprawdę chciałem przeprosić?
Przecie pisze mi się go…zbyt łatwo!
Ale! Nie dajmy się też zwariować, nie można zasady świadomego trudu w ten sposób rozciagac ad infinitum, redukować do absurdu..

Gdzie zatem świta jakąś możliwa do akceptacji ścieżka?

Pamiętnik; 2

Mam pomysł.

Prosty, przyszedł łatwo. Ale jego uczciwa konsekwentna realizacja już taka może nie być..

Bo przecież,  wspomniałem wyżej, że rzeczy, którymi się szczyce przychodzą z łatwością..
Są jednak też rzeczy przeciwne – których się prawdziwe wstydzę, do których przyznanie się wymagałoby jednak wysiłku, byłoby trudne, wywołałyby pewną przykrość..strach..niepewność..

To rzeczy, które piętnuję, które mam za niskie,  podłe, trywialne, brzydkie..których nie popelniam, których się brzydzilbym w sobie o wiele, wiele bardziej niż zauważone w innych..
Dla Innych jestem wspaniałomyślny, przymykam oko, ignoruje, wybaczam.. Jak chciwostki, jak świętoszkowatość, jak podla zawiść..Jak hipokryzja i dwulicowość, której od zawsze nienawidzę bardziej chyba niźli wszystko inne..
Te, których nie popełniam, dlatego mogę wybaczać je z łatwością u innych..

Dziwnie brzmi to zdanie..

A gdyby je odwrócić?

Te, których nie popelniam.

Te..

Czy aby?

Odwrócę zakrytą kartę, przejrzę wroga głęboko w sercu..

Te, wstrętne  które popelniam, dlatego mogę je wybaczyć łatwo u innych..

Czy tak?

Spoglądam jednak wokół, na różnych ludzi i widzę często:

Te, wstrętne,  które popełniam i dlatego Nie mogę ich, nie łatwo, wybaczyć u Innych..

Której wersji bliżej mojej prawdy? Bliżej mnie. Jakiego mnie, jakiego Ja”?

Tego, odpowiadam, którym chcę być, którym chcę sie stawać.

Tego Ja.

Z trudem.

Świadomie.

Już wiem, trochę więcej wiem jak przepraszać.

Ma(Ra)t

PS pisałem i opublikowałem przez telefon. Był to pewien wysiłek..

 

 

 

Wysłano ze smartfonu Sony Xperia™

 

Pamiętnik znaleziony w stole

Wróciłem z Beskidu Żywieckiego – chyba to już ostatnia
tegoroczna wyprawa. Noce dłuższe, dni krótsze – jesień,
a później zima – a z nimi dużo zaplanowanej, często nawet
odłożonej Pracy.

Ale sercem (i nogami, które jak zwykle, jeśli bolą, to od hamowania
przy schodzeniu, nie od wspinaczki..) jestem jeszcze w górach.
A miałem od tych wycieczek przerwę prawie 8 letnią.

Przypominają mi się moje notatki sprzed lat, z górami
właśnie związane.
Pisałem wtedy na przykład o UFO nad Babią Górą (Diablakiem)
Czy Pan wierzy w UFO w Beskidzie?https://www.salon24.pl/u/kalokagatek/105764,czy-pan-wierzy-w-ufo-w-beskidzie„.
Z notki poznikały zdjęcia, ale treść jest!
W zamian zamieszczam zdjęcie świeże, z Pilska:

Krzyże na słowackim szczycie Pilska i Mama

Kupiłem sobie stolik. A w zasadzie dwa stoliki.
Jeden, bo ładny i tajemniczy. Drugi – funkcjonalny. Do pracy.
Czy aby na pewno? Próbując go złożyć do kupy o mało
szlag mnie nie trafił..
Trzeba uważać, jeśli się jest z natury cholerykiem,
negatywnych uczuć nie warto wyrażać. Ale nie trzeba też ich tłamsić.
Najlepiej je, nikogo nie krzywdząc, pozytywnie rozładować.

„funkcjonalny stolik”

Wszystko przez to, że mam złe przyzwyczajenia.
Przyzwyczaiłem się pracować na leżąco. W związku z tym
zamówiłem sobie stolik o regulowanych dwóch wysokościach:
aby można było z niego korzystać i leżąc na łóżku i siedząc przy nim.
Złe przyzwyczajenia to nałogi.
Dobre – nawyki.
A takie, co dotyczą w sumie pracy, ale na leżąco, jak nazwać?

Ha! – ale cóż za przypadek! W drugim, tajemniczym stoliku,
znalazłem ukryty pamiętnik! Jakież to kierkegaardowskie.

Proszę, Ktoś pisze o Syrenach!
Co wyczytam, zapewne się tym podzielę!

A przecież 8 – 9 lat temu pisałem dużo właśnie o Sorenie Kierkegaardzie..
Pomiędzy wycieczkami górskimi pisałem np. tak
(w notce pt. „Trzy Korony i Czwarta..” –
https://www.salon24.pl/u/kalokagatek/72439,trzy-korony-czwarta-cz-2-1-2):

(..) Gurdżijew definiuje takie 
człowiecze centra:

- Centrum Intelektualne rejestruje myśli, 
kalkuluje, łączy, bada etc.;
- Centrum Emocjonalne ma w swojej domenie 
uczucia oraz poddane obróbce /?/ doznania i 
namiętności; 
- Centrum Ruchowe zarządza pięcioma zmysłami, 
gromadzi w organizmie energię poprzez jego 
instynktowne funkcje i przy pomocy jego funkcji 
motorycznych kieruje zużywaniem tej energii (tu 
chyba chodzi głównie o działanie..)

Było o tym w tej notce i w tej notce.

Dziś miałem ważkie dylematy. M.in. wybierałem 
trasę, którą przejdę górskie szlaki.
Jedne były dłuższe, ale proste, drugie były 
cięższe (ale w sumie i tak lajtowe) , jedne 
dawały perspektywę spotkania wielu turystów, 
inne wydawały się mniej uczęszczane. Czas był 
mocno ograniczony..

Na tych samotnych najłatwiej myśleć, choć 
myśleć wśród ludzi (Dzień Dobry! Dzień Dobry) 
jest szlachetniej (a może jakaś wartość dodana 
się trafi). 
Te cięższe dawały perspektywę szlifowania woli 
i ciała. 
Te ludne stwarzały (nikłą, bo nikłą) możliwość 
spotkania czarującej czarodziejki i 
ewentualnego zakochania się. 
Były też tzw. szlaki sentymentalne, 
przywołujące drgania uczuć z przeszłości. 
Centrum emocjonalne by się więc nasyciło. 
Rzuciłem monetą. 
Wypadł 3 razy orzeł.
Gdy wypada 3 razy orzeł to jak wiadomo jest to 
wg I-Cing stare Yang (albo Yin) 
i się długo nie utrzyma...
Wydaje się, że Platon pisał o trzech częściach 
duszy i stąd:
mądrość – jest cnotą części rozumnej, 
w męstwo – ma się wykształcić część impulsywna 
a panowanie nad sobą jest cnotą części 
pożądliwej. 
Cnota sprawiedliwości utrzymuje je w harmonii.

Dobra stanowią hierarchię, lecz na jej szczycie 
nie jest żadne z dóbr realnych ale sama idea 
dobra.

Celem jest zatem osiągniecie miłości samej idei 
dobra i piękna.

Wędrując jestem właściwie przekonany, iż 
osiągnąłem taką miłość.
Oczywiście, jest to bzdura, gdyż to mało warty 
sentymentalizm najpewniej
(nawet jak piesek górski przyskoczy). 
Czy w melancholię nie pcha często właśnie taka 
nieumiejętna 
(praecox ?) miłość do samych idei?

Wg Platona jednak poprzez cele realne, 
względne, skończone, można osiągać cele idealne 
i wieczne.

 

Sprawdziłem też, co pisałem 9 lat temu 1 października. Otóż nic nie pisałem.
Ale pisałem 29 września oraz 4.X.

Cytuję tam m.in. Rilkego

Nieznana cierpień przyczyna
Miłość niewyuczona
I dotąd niezdarta zasłona
Z tego, co dzieli nas w śmierci

(R.M. Rilke, Poezje wybrane)

Zdaje mi się, jakbym tyle lat temu zajmował się podobnymi sprawami,
co teraz.
Czyżbym więc ani trochę się nie postarzał? – nie rozwinął,
nie ewoluował?
A jednak – przecież po drodze, umarłem.
A jednak – jestem w miejscu podobnym – lecz trochę gdzie indziej.

 

Rzeczywiście, Ark kiedyś napisał:
– Żeby samemu zajść wyżej, trzeba podać rękę tym, 
którzy są niżej na drabinie. Tak to już jest urządzone..

mal. William Blake