Jałówka u płotu

A więc nadszedł maj – i za kilka dni – zaczynam zapowiadaną kontynuację – choć dużo tam będzie nowego. I „blogowanie” to tylko dodatek.

W końcu zacznie się więcej dziać, o czym będę pisał.

Załączam..nie, nie jałówkę, i nawet nie czerwoną.

[Ach ci Żydzi, ci Żydzi..będzie nielada kłopot przez tą całą historyczną historię
 i jej nawroty końcowe.
Żydzi nie są narodem wybranym.

Ulubioną rasą Pana Boga są koty.

Szczupły (nabierze ciała..nabierze..) Zwiastun, z pozdrowieniem nie tylko dla mnie, od siebie i od nich, nie tylko ode mnie,
przeze mnie, dla Wszystkich,
którzy nawet jeśli nie widzą i nie słyszą
mają odwagę na to, by zacząć się zmieniać!

Marat Dakunin

Odpowiedzi po 7 latach

Ostatnie dni przyniosły zagadki.. i rozwiązania tych sprzed wielu lat.

Ostatnie dni przyniosły naukę.

W ostatnich dniach zrozumiałem kolejny akapit swojej przyszłości. 

Jak zapowiadałem, od Nowego Roku – 2019 – będę pisał  i będę pisał dużo
i o różnych sprawach, i nawet na więcej niż jednym „blogu” (w tym jednym
albo może i dwóch czysto fotograficznych), ale już nie tutaj.
Te nowe miejsca będą każde miały swoją nazwą i domenę. 

Tego, co zostało zaczęte tutaj, dokładnie w tej formie nie będę już
kontynuował, z różnych przyczyn, także merytorycznych.
Stronę z domeną cassiopaea.pl i ten blog, niejako do niej przypisany,
pozostawiam w formie (stronę, blog był zawsze raczej oderwany)
hołdu dla prawdziwej, pożytecznej i świetnie zorganizowanej
inicjatywy Laury i Arkadiusza. 
Jednak, poprzez nowe domeny i lokację, chciałbym podkreslić,
że jestem całkowicie niezależny (co znaczy także, że sam, od początku
muszę pracować na swoje imię i zaufanie – czy też jego brak).
Zostanie to jeszcze dokładniej i oficjalnie wyjaśnione w odpowiednim
dłuższym umocowaniu strony cassiopaea.pl, która pozostanie w sieci,
lecz już raczej nieaktywna – jako „tribute” właśnie dla Inicjatywy – dla
Ludzi zaś przede wszystkim, prawych i dzięki którym nauczyłem się
trochę z zakresu trudnej sztuki roztropności. 

O wszystkich nowych miejscach i ich adresach jednak w ostatnim
tutaj wpisie, pewnie już następnym po tym, powiadomię.

Wszystkim, którzy tutaj zaglądali, dziekuję. Obiecuję, że w nowych
miejscach będę pisał lepiej, systematyczniej. I przyjaźniej, jeszcze przyjaźniej
dla Czytelnika, unikając nie tylko pustosłowia co i nadmiernego komplikowania.
I – jak zawsze – unikając fantazjowania, którego tak pełno, na wszelkie tematy,
także w Internecie. Fantazjowania i czczych przechwałek. 
Mieć wyobraźnię – rzecz nie do przecenienia, bujać w chmurach
i myśleć życzeniowo, ślizgać się na nonsensach i domysłach:
to nie u mnie. Także nie u mnie: kierować się zasłyszanym ledwie,
uprzedzeniem czy bezkrytycznie przyjmowanymi intuicjami. 

Intuicja jest rzeczą wspaniałą: ale bezkrytycznie recypowana do
rozumu, a nawet rozumu w uzgodnieniu z sercem, traci na wartości, 
a nawet może być szkodliwa. 
Krytycyzm potrzebny jest zawsze gdy w gre wchodzi ludzki
aparat poznawczy, niezależnie od tego, czy poznaje strukturę krzesła
czy inne światy przez wizje, wglądy lub iluminacje. 
Krytycyzm potrzebny jest we wszystkim – w badaniu rzeczy
ulotnych, psychicznych, niematerialnej natury, wymagany jest
tym bardziej i tym ostrzejszy niż w naukach przyrodniczych.
Co nie znaczy, że musimy tutaj stosować te same metody badawcze.
Oczywiście – nie, bo i natura badanego jest inna. 
Na te tematy będzie z początku więcej, godzi się, zanim przejdzie
do przypadków poszczególnych a nawet ogólniejszych założeń czy
wniosków, przedstawić trochę formalności i metodologię.
Postaram się to zrobić bez nudy – ale rzetelnie. 

Ostatnie dni przyniosły odpowiedzi na pytania wielu lat. 

I sugestie, sugestie na których można zbudować lata,
a może nawet wieczność.

Pewne rozwiązania okrywa tajemnica.
Jest być może trochę tak, że porozumienie
nie zostało zawarte w ludzkim języku.

Odpowiedzi bywają czasem bardziej enigmatyczne niż pytania.

Być może, kiedyś, odpowiemy na wszystkie pytania skierowane
do siebie samego, do Siebie, Prawdziwego „Ja”. 
Integrujemy lewe z prawą, świadome z nieświadomym, żeńskie z męskim, potencjalne i aktualne, .. .., gdy spoimy się, wykrystlizujemy w Jedno,
przekroczymy Jednostkowość,
zobaczymy dokładnie to INDYWIDUALNE miejsce,
które zajmujemy w BOGU –  a wtedy do Niego wrócimy.

 

 

Marat Dakunin

Pamiętnik znaleziony w stole

Wróciłem z Beskidu Żywieckiego – chyba to już ostatnia
tegoroczna wyprawa. Noce dłuższe, dni krótsze – jesień,
a później zima – a z nimi dużo zaplanowanej, często nawet
odłożonej Pracy.

Ale sercem (i nogami, które jak zwykle, jeśli bolą, to od hamowania
przy schodzeniu, nie od wspinaczki..) jestem jeszcze w górach.
A miałem od tych wycieczek przerwę prawie 8 letnią.

Przypominają mi się moje notatki sprzed lat, z górami
właśnie związane.
Pisałem wtedy na przykład o UFO nad Babią Górą (Diablakiem)
Czy Pan wierzy w UFO w Beskidzie?https://www.salon24.pl/u/kalokagatek/105764,czy-pan-wierzy-w-ufo-w-beskidzie„.
Z notki poznikały zdjęcia, ale treść jest!
W zamian zamieszczam zdjęcie świeże, z Pilska:

Krzyże na słowackim szczycie Pilska i Mama

Kupiłem sobie stolik. A w zasadzie dwa stoliki.
Jeden, bo ładny i tajemniczy. Drugi – funkcjonalny. Do pracy.
Czy aby na pewno? Próbując go złożyć do kupy o mało
szlag mnie nie trafił..
Trzeba uważać, jeśli się jest z natury cholerykiem,
negatywnych uczuć nie warto wyrażać. Ale nie trzeba też ich tłamsić.
Najlepiej je, nikogo nie krzywdząc, pozytywnie rozładować.

„funkcjonalny stolik”

Wszystko przez to, że mam złe przyzwyczajenia.
Przyzwyczaiłem się pracować na leżąco. W związku z tym
zamówiłem sobie stolik o regulowanych dwóch wysokościach:
aby można było z niego korzystać i leżąc na łóżku i siedząc przy nim.
Złe przyzwyczajenia to nałogi.
Dobre – nawyki.
A takie, co dotyczą w sumie pracy, ale na leżąco, jak nazwać?

Ha! – ale cóż za przypadek! W drugim, tajemniczym stoliku,
znalazłem ukryty pamiętnik! Jakież to kierkegaardowskie.

Proszę, Ktoś pisze o Syrenach!
Co wyczytam, zapewne się tym podzielę!

A przecież 8 – 9 lat temu pisałem dużo właśnie o Sorenie Kierkegaardzie..
Pomiędzy wycieczkami górskimi pisałem np. tak
(w notce pt. „Trzy Korony i Czwarta..” –
https://www.salon24.pl/u/kalokagatek/72439,trzy-korony-czwarta-cz-2-1-2):

(..) Gurdżijew definiuje takie 
człowiecze centra:

- Centrum Intelektualne rejestruje myśli, 
kalkuluje, łączy, bada etc.;
- Centrum Emocjonalne ma w swojej domenie 
uczucia oraz poddane obróbce /?/ doznania i 
namiętności; 
- Centrum Ruchowe zarządza pięcioma zmysłami, 
gromadzi w organizmie energię poprzez jego 
instynktowne funkcje i przy pomocy jego funkcji 
motorycznych kieruje zużywaniem tej energii (tu 
chyba chodzi głównie o działanie..)

Było o tym w tej notce i w tej notce.

Dziś miałem ważkie dylematy. M.in. wybierałem 
trasę, którą przejdę górskie szlaki.
Jedne były dłuższe, ale proste, drugie były 
cięższe (ale w sumie i tak lajtowe) , jedne 
dawały perspektywę spotkania wielu turystów, 
inne wydawały się mniej uczęszczane. Czas był 
mocno ograniczony..

Na tych samotnych najłatwiej myśleć, choć 
myśleć wśród ludzi (Dzień Dobry! Dzień Dobry) 
jest szlachetniej (a może jakaś wartość dodana 
się trafi). 
Te cięższe dawały perspektywę szlifowania woli 
i ciała. 
Te ludne stwarzały (nikłą, bo nikłą) możliwość 
spotkania czarującej czarodziejki i 
ewentualnego zakochania się. 
Były też tzw. szlaki sentymentalne, 
przywołujące drgania uczuć z przeszłości. 
Centrum emocjonalne by się więc nasyciło. 
Rzuciłem monetą. 
Wypadł 3 razy orzeł.
Gdy wypada 3 razy orzeł to jak wiadomo jest to 
wg I-Cing stare Yang (albo Yin) 
i się długo nie utrzyma...
Wydaje się, że Platon pisał o trzech częściach 
duszy i stąd:
mądrość – jest cnotą części rozumnej, 
w męstwo – ma się wykształcić część impulsywna 
a panowanie nad sobą jest cnotą części 
pożądliwej. 
Cnota sprawiedliwości utrzymuje je w harmonii.

Dobra stanowią hierarchię, lecz na jej szczycie 
nie jest żadne z dóbr realnych ale sama idea 
dobra.

Celem jest zatem osiągniecie miłości samej idei 
dobra i piękna.

Wędrując jestem właściwie przekonany, iż 
osiągnąłem taką miłość.
Oczywiście, jest to bzdura, gdyż to mało warty 
sentymentalizm najpewniej
(nawet jak piesek górski przyskoczy). 
Czy w melancholię nie pcha często właśnie taka 
nieumiejętna 
(praecox ?) miłość do samych idei?

Wg Platona jednak poprzez cele realne, 
względne, skończone, można osiągać cele idealne 
i wieczne.

 

Sprawdziłem też, co pisałem 9 lat temu 1 października. Otóż nic nie pisałem.
Ale pisałem 29 września oraz 4.X.

Cytuję tam m.in. Rilkego

Nieznana cierpień przyczyna
Miłość niewyuczona
I dotąd niezdarta zasłona
Z tego, co dzieli nas w śmierci

(R.M. Rilke, Poezje wybrane)

Zdaje mi się, jakbym tyle lat temu zajmował się podobnymi sprawami,
co teraz.
Czyżbym więc ani trochę się nie postarzał? – nie rozwinął,
nie ewoluował?
A jednak – przecież po drodze, umarłem.
A jednak – jestem w miejscu podobnym – lecz trochę gdzie indziej.

 

Rzeczywiście, Ark kiedyś napisał:
– Żeby samemu zajść wyżej, trzeba podać rękę tym, 
którzy są niżej na drabinie. Tak to już jest urządzone..

mal. William Blake